19:50

Hejka! Tu ponownie Vanilla makeup by Ilona Wasiluk. Zapraszam na drugą część mojego wpisu. Nie wiadomo kiedy zastał nas Nowy Rok. Mam nadzieję, że dobrze się dla Was zaczął i macie parę nowych marzeń, których spełnienia, oczywiście Wam życzę :)

Sezon jesień-zima nie jest dla nas łaskawy. Niby lubię ten czas, ale wszystko jest nie tak, jak powinno. Włosy jakby bardziej wysuszone, skóra wariuje od tych ciągłych zmian temperatury, a usta wołają o pomoc. Poniżej opiszę kilka produktów, które pomagają mi się z tymi drobnymi niedogodnościami uporać ;)

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała to tu stawiam na peelingi i porządne nawilżanie/natłuszczanie.

Moja skóra nie lubi się z wodą, którą mamy w naszych okolicach. Często po prysznicu moje ciało było ściągnięte, przesuszone. Ale odkryłam ten cudowny balsam Dove pod prysznic, tak balsam, bo konsystencją bardzo przypomina krem. Nie dość, że dobrze oczyszcza to pozostawia moją skórę w totalnym komforcie. To już moja 3 butla. Polecam!


 Mój ulubiony peeling robię sama. Stosuję połączenie oleju kokosowego i albo zwykłego cukru, albo sody oczyszczonej. Zadanie dla Was. Weź małą łyżeczkę oleju kokosowego i łyżeczkę sody. Połącz w rękach i masuj tak ok. 2-3 min. Spłucz pod ciepłą wodą bez użycia mydła,wytrzyj ręczniczkiem. Jakie uczucie? Boskie, prawda :) Taki peeling można stosować do rąk, nóg, kto chce może delikatnie pomasować tak usta. Nie polecam tylko do twarzy. Wieczorem koniecznie posmaruj ciało ulubionym kremem, a usta balsamem. Oczywiście możecie kupić jakiś gotowy, super pachnący peeling w drogerii, nie obrażę się, ale mi innego nie trzeba ;) Do twarzy stosuję obecnie Enzym Peeling z Balea. Pięknie pachnie, działa, pozostawia skórę nawilżoną. Wcześniej miałam ten z FlosLeka, moim zdaniem nie robił dosłownie nic.

 Moim najnowszym odkryciem jest rewelacyjny szampon z Loreal Elvital Öl Magique Low Shampoo. Tak naprawdę jest to delikatny krem oczyszczający skórę głowy - bez piany, bez siarczanów. A jak on pachnie, cudo. A także odżywka z OGX KUKUI Oil i Sheer Blonde Hi Impact Johna Frieda . Wszystkie te produkty pachną zniewalająco, słodko, ależ przyjemnie!


 Ostatnio namiętnie stosuję wszelakie maseczki. Najlepiej spisują się te z firmy Merz Spezial, ale Schaebens i Balea też dają radę. Te, które dają efekt chłodzący lub mają żelową formułę trzymam w lodówce, aby skóra po zastosowaniu doznała jeszcze większego odświeżenia. Testuję także te koreańskie np. ze śluzem ślimaka. Zamawiam je na ebayu, ew. szukam w Tkmaxx.


Jestem zapaloną testerką. Keratyna, którą robi się samemu w domu? Zrobię. Silny peeling chemiczny u kosmetyczki? Idę. Dziwna, chińska mikstura na porost włosów? Nałożę. Nie boję się testować tak naprawdę niczego, różnie się to później kończy, ale z tych maseczek póki co jestem zadowolona ;)



Nie ma zimy bez sztucznej opalenizny ;) W solarium byłam ostatnio ok. 3 lata temu, ale jestem zaprzyjaźniona z balsamami brązującymi i samoopalaczami. Troszeczkę kolorku każdemu się przyda. Poniżej mój drem team , produkty, które lubię, stosuję i polecam. Na ciemniejszej skórze pięknie prezentują się balsamy rozświetlające, w końcu mamy karnawał, więc można wszystko. Ten od Ireny Eris ładnie opalizuje i dobrze nawilża skórę na dekolcie i ramionach. 



Ta drogeria poniżej to nic innego, jak produkty, których ostatnio używam do pielęgnacji twarzy, rąk i ust. Nie będę się na ich temat rozpisywać, jak coś Was zainteresowało śmiało pytajcie, a postaram się zrecenzować :)



Na koniec pielęgnacji – moje duo do czyszczenia pędzli. Balea z 70 % zawartością olejków domywa pędzle i gąbeczki jak marzenie! (Tak samo jak olejek z Isany). A octenisept mam w swojej apteczce stale – dezynfekuje wszystkie akcesoria makijażowe, skórę po depilacji, ostatnio moja rewelacyjna Pani Alergolog powiedziała, że można nim też przemywać twarz, jeśli pojawiają się na niej niechciani goście, oczywiście już sprawdziłam, nie podrażnił :)



Z kubkiem imbirowej herbaty lub kubkiem grzanego wina pasjonuję się w serialach.
Haha, trochę sobie żartuję, ale faktycznie ostatnio te długie, ciemne wieczory lubię spędzać przy czymś fajnym do oglądania.
Seriale dzielę na te, które oglądam z mężem, albo te typowo babskie, którymi go nie zadręczam ;)


Jesień rozpoczęliśmy serialem Narcos, gdzie zgłębiliśmy życie Pablo Escobara, bossa narkotykowego. Nie powiem, wciągnęłam się. Wszyscy wiemy jak Pablo skończył. Był okrutnym człowiekiem, wyrządził wiele, wiele złego. Nie wiem jak to się stało, ale na samym końcu, jakoś tak żal mi się go zrobiło. To chyba zasługa aktora, który dobrze ukazał jego drugie, rodzinne oblicze.



Następnie polubiliśmy się z serialem Lucifer. Piękna, rasowa pani Detektyw rozwiązuje kryminalne zagadki z upadłym Aniołem Lucifer'em Morningstar'em. Sporo tam humoru, nieco zdystansowana policjantka jest baaardzo interesująca, a Lucifer, cóż, ten błysk w oku..., no grzeszy, jak na diabła przystało, ale urokiem osobistym. Zobaczycie, zrozumiecie o czym piszę :)

The Fall – Upadek, w Belfaście grasuje seryjny morderca (Jamie Dornan), a inspektor Gibson (Gillian Anderson) rozpracowuje jego metody działania. 3 sezony, jeśli lubicie kryminalne seriale to coś dla Was. Bardzo polecam. 


Później wciągnęłam się totalnie w serial The Path, który opowiada historię rodziny, która uwikłana jest w działalność kontrowersyjnej sekty, a jednocześnie ma takie same problemy jak każda rodzina. Póki co powstał tylko 1 sezon 10 odcinków, ale niecierpliwie czekam na dalsze losy. Bardzo polubiłam obsadę. Jakie są Wasze ulubione seriale? 


Typowo babskimi serialami, które polecam są Orange is the new Black (o szalonych więźniarkach) i Pokojówki z Beverly Hills (o szalonych pokojówkach). I jeden i drugi potrzebują czasu, po pierwszych dwóch odcinkach nie wiesz czy masz ochotę oglądać dalej. Ale jak dasz im szansę to wciągniesz się na maxa! Devious Maids (pokojówki) szczególnie polecam dziewczynom, które szukają zastępstwa dla Gotowych na wszystko.


Mam nadzieję, że podobał Wam się mój drugi wpis u M.


Dziękuję bardzo za zaproszenie :)

2 comments:

  1. O wow pol drogerii tu jest �� musze w końcu spróbować tego oleju kokosowego

    ReplyDelete
  2. Olej kokosowy jest najlepszy! Swietnie nadaje do kuchni, jesli ktos stara sie zdrowo odzywiac, a w dodatku super radzi sobie z suchymi wlosami, skora(nawilzanie, zapobieganie rozstepom np w przypadku ciazy), spierzchnietymi ustami i wiele wiele innych :)

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Martyna Krajewska , Blogger